Często używane hasła, takie jak "cywilizacja informacyjna" czy "świat postindustrialny" pozostają szumem semantycznym, dopóki nie wskaże się na realne zmiany, jakie z sobą niosą. Jedną z nich jest społeczny nurt wolnej kultury (free culture). Termin pochodzi od tytułu książki Lawrence'a Lessiga, amerykańskiego prawnika, zaniepokojonego ograniczeniami, narzucanymi kulturze przez instytucje społeczne pochodzące z poprzedniej epoki. Wolność jest tu rozumiana jako "swoboda", jak w "wolności myśli" czy "wolności słowa", które tak sobie cenimy. Nie ma koniecznego związku z darmowością piwa, którym kupuje się poparcie ogłupionych mas. Wolna kultura to opowiedzenie się za podmiotowością twórcy i odbiorcy. To zaakcentowanie relatywnej dobrowolności związku, który między nimi powstaje. To także wskazanie, że modele biznesowe z zamierzchłych (z perspektywy rozwoju technologicznego!) czasów należy co najmniej zrewidować, a na pewno nie pozwolić im zakłócać procesu twórczego i stawiać ich ponad wolą samych twórców i zgodą na linii autor-odbiorca. Wreszcie, to docenienie faktu, że twórcą może być każdy. Wolna kultura to kultura dozwolenia, w przeciwieństwie do nadal aktualnych regulacji prawnych, związanych z "własnością" intelektualną. Mimo że źródła biją w kulturze hakerskiej, to obecnie najczęściej wiąże się ją ze społecznością skupioną wokół tzw. wolnych licencji Creative Commons. Mają one zagwarantować twórcom dysponowanie swoimi prawami przy jednoczesnym zapewnieniu możliwie szerokiemu gronu dostępu do dzieł. Ale wolna kultura nie kończy się na CC. Współcześnie prawdopodobnie każdy, kto aktywnie korzysta z komputera i internetu jest jej beneficjentem. Wolna kultura manifestuje się bowiem, m.in. jako Wikipedia i inne pokrewne serwisy, "otwarte" oprogramowanie, wolna muzyka i wiele innych. Jednak wolna kultura wymaga istnienia współczesnych technologii informacyjnych, dlatego jej rzecznicy optują za neutralnością Sieci i sprzeciwiają się patentom na oprogramowanie. Są także orędownikami wolności słowa i realnej, obywatelskiej demokracji. Istnieje realna możliwość, że korzystasz z dobrodziejstw wolnej kultury. Zasada jest ta sama co zawsze w kulturze - nie pozwól jej zwiędnąć, daj coś od siebie. Działania FIMO na niwie free culture przedstawiane będą na tych podstronach. Paweł Bakalarz |





